Postanowiłam podzielić się swoim doświadczeniem, bo choć bolesne jest cenne. Oby żadna matka nie musiała tego przechodzić. Zaczynam: Moja 3 lenia córeczka choruje na boreliozę.
Słoneczny wręcz upalny majowy dzień tego roku : dwie córki (2 latka, 3 latka) zostają zaatakowane przez nimfy kleszczy w naszym przydomowym ogrodzie. Tego samego dnia kleszcze usunięto na pogotowiu. Mnie nimfa ukąsi dwa tygodnie potem. Mija 6 tygodni…Misia (3 latka) zaczyna chorować, objawy grypopodobne oraz na plecach rumień (ok. 7cm), który rozlewa się aż obejmuje prawie cały tułów. Potem pojawiają się:
- niewyobrażalna płaczliwość i rozchwianie emocjonalnie (córka tuli się, rozpłakuje bez powodu, przeżywa)
- bóle kończyn, pleców „bola mnie nogi i plecy”
- wrażliwość na dotyk „mamo, nie ściskaj mnie tak mocno”
- zaburzenia widzenia „mam cos w oku”
- zaburzenia słuchu „mamo, znów głośno mówię”
- zmęczenie, ospałość
Zaczynamy diagnozowanie
[ tu celowo pomijam okres, w którym diagnozujemy, co jej jest przez lekarzy, nie ważne jak, ważne, ze w końcu ją zdiagnozowano]. Zrobiliśmy jej test Elisa, wynik IgM > 200.
Leczenie Amoxyckliną przez 4 tygodnie, po 7 dniach nie ma już objawów choroby. Bierzemy leki do końca.
Podejmujemy decyzje o leczeniu jej metoda ILADS. Cudem dostajemy się do lekarza, teraz to wiem, czytam. Od początku sierpnia jest po d opieką lekarki i ma zaordynowane na 2 miesiące na razie ( w planie 5 miesięcy):
Amoxycykline 2 x 7 ml (hiconcil)
Azithromycyne 1 x 5ml co drugi dzien (sumamed)
Tinidazolum (1/4 tabletki 2 x 1) do tego nystatynę, probiotyki suplementy bez cukru (multiwitamine, tran), oraz dieta przeciwgrzybiczna
Po siedmiu dniach pojawia się Herx, który mija po 5 dniach. Córka narzeka na bóle nóg, "złe słyszenia", znów jest płaczliwa. Jesteśmy obecnie na początku trzeciego tygodnia leczenia metodą ILADS. Nasza pediatra jest zainteresowana leczeniem, aczkolwiek widać, ze to dla niej nowe. Wystawia nam skierowania, przepisuje recepty, aby było taniej a tanio nie jest. Jestem cholerną fuksiarą, a moja Misia pechowcem.
U Lusi ( 2 latki) oraz u mnie nie ma objawów. Lusi zrobiliśmy test, ale wtedy nie miała objawów, więc wynik wyszedł OK. Karmie piersią, jeśli jestem chora a nie wiem, to chore jest także moje 3 dziecko (3 miesiące)…na razie jednak o tym nie myślę.
Mam natomiast parę pytań: jak to jest z kleszczami, jeśli ich matka zarażona wyda na świat potomstwo to czy one może być zarażone?
Mam problem ze zbożami: czy mogę używać białej mąki z kukurydzy, owsa, jęczmienia? Termomix mieli mi każde ziarno na pył jeśli chce. Czy chodzi tu o stopień rozmielenia ziarna, czy o co, bo nie wiem, czy jej nie zaszkodzę, a wiece jak dzieci lubią jeść twardy chleb…
Na razie jemy głownie zamiast chleba placki na kozim mleku z jajkiem i mąką ryżową z brązowego ryżu.
Staram się nie być matką nadopiekuńczą, wiem, ze mieliśmy szczęście (nazywam to ekskluzywna boreliozą), ze był rumień, że to pierwszy rzut i że jest duża szansa na wyleczenie, ale ona jest taka mała, dlatego tak drżę. Zastanawiam się, czy po boreliozie nie będę leczyć grzybicy….a nawet nie umiem jej rozpoznać a co dopiero zapytać dziecko o nią...help
Samboja

