Na początek witaj aaggaa77
Ja pochodzę z Torunia, ale od 4 lat mieszkam na emigracji. W naszym rodzinnym mieście będę prawdopodobnie na święta, także jeśli do tego czasu nie znajdziesz nikogo z kim mogłabyś porozmawiać to możemy się spotkać gdzieś na kawie
Twoja historia nie jest niestety niczym nowym wśród chorych na boreliozę. Ja też przez wiele lat błąkałem się po lekarzach, niedługo miną dwa lata jak się leczę.
Co do badań, to pobieranie płynu mózgowo - rdzeniowego mija się z celem. Masz objawy neuroboreliozy + pozytywny wynik western blota, to czego oni jeszcze chcą? Ja swego czasu też miałem pobierany płyn mózgowo rdzeniowy, ale nic w nim nie znaleźli. Także ja na Twoim miejscu nie pozwoliłbym dalej się kuć i zamęczać.
Jeśli chodzi o PCR-a i resztę badań to myślę, że ktoś mądrzejszy się tutaj wypowie
Z lekarzami jest problem, w tej chwili jest ich paru i strasznie długo się czeka na wizytę (niektórzy chyba nawet nie przyjmują nowych pacjentów) jeśli chcesz mogę Ci na PW, albo na maila podesłać kontakt.
Ale z tego co czytam masz mądrą internistkę skoro nadal stara Ci się pomóc. Czy by nie wystarczyło, żebyś była konsultowana od czasu do czasu przez któregoś ze specjalistów, a regularnie ona by Cię prowadziła wg. zaleceń? To by ułatwiło Tobie leczenie, porozmawiaj z nią na ten temat!
Są też prowadzone kursy dla lekarzy, jeśli ta internistka by była zainteresowana poszerzeniem swojej wiedzy.
Leczenie na początek masz dobre, ale samo doxy to stanowczo za mało. No i nie wiem czemu metronidazol akurat na cysty, z tego co wiem większość chorych w Polsce dostaje Tinidazol który jest bardzo tani.
I nie ma co panikować! Borelioza nie jest łatwą chorobą, ale wielu ludzi wychodzi z tego, trzeba walczyć i się nie poddawać. Najważniejsze, że znasz już wroga
