Witaj!
Chcę podkreślić, że nie jestem przeciwnikiem standardowego leczenia - choć w przypadku BB nie podjąłem jeszcze takiego.
Podchodzę b. sceptycznie do 'medycyny alternatywnej', ale oceniam suche fakty a wygląda to tak:
Od 2010 rozpoczęły się drobne problemy z wnioskowaniem , kreatywnością - pomyślałem zmęczenie intesnywną pracą umysłową - wspomagenie bilobilem.
Od II kwartału 2011 pojawiały się nowe objawy: totalny brak energii (wcześniej duża aktywność fizyczna - półmaratony i inne systematycznie uprawiane sporty), problemy z wnioskowaniem, pamięcia, artykulacją, kołatanie serca, zawroty głowy, zapominanie wcześniej nabytych umiejętności, chwile lekkiego otępienia, zmiana w typowych zachowaniach . III kwartał - do tego dochodzi 'rozłożenie' układu nerwowego, rozdrażnienie - szybkie zmiany , które budziły przerażenie. VIII.2011 - Całkiem przypadkowo przy okazji podstawowych badań robie test Elisa, wyniki: IGg - w normie, IGm - 84. - poczytałem i mimo wszystko poczułem wielką ulgę - mimo że, to jest BB - ale za to wiem juz co mi dolega! Znowu przypadkiem pierwszy kontakt mam z lekarzem, który od kilkunastu lat praktykuje biorezonans - decyduje się na terapie - IX.2011 . Po dwóch wizytaych mijają ostre objawy, po następnych następuje całkowite wygaszenie objawów. W listopadzie wykonałem znowu Elisa: IGg w normie, IGm - 60. Początkowo co tydzień teraz juz co trzy tygodnie korzystam z terapi. I masz rację może nie można tego nazwać leczeniem ale dopóki będzie to skutkowało i nie będzie objawów nie planuje terapi antybiotykami. Obecnie praktycznie zapomniałem o BB, wróciłem do sportu, skutecznej, umsyłowej pracy - w marcu planuje wykonać bardziej miarodajne badania na BB. Terapia biorezonasem dotyczy również koinfekcji. To tyle w temacie, jak będą dalsze sukcesy/porażki , dam znać
