przypomniał mi się kawał jak poszczególne części ciała kłóciły się o to , która z nich jest najważniejsza i tak mózg uważał że ponieważ zawiaduje informacjami to jest najważniejszy na co wtrąciły się nogi że bez nich to nigdzie nie da się iść a ręce że one karmią ciało, serce że rozprowadza krew itd. a na to wszystko zwieracze się zacisnęły i wszystko g.. zalało.
Nie dziwie się twojemu lękowi.
A tak na serio to nie mam wątpliwości czy się leczyć czy nie, na początku czułam się trochę pomieszana, bo mało wiedziałam. Tak czy siak ulżyło mi jak się dowiedziałam że istnieje możliwość wyleczenia, że nie jestem hipochondrykiem itd...