witam

kleszcza miałam w lipcu 2011,nie wbił się cały, wrzesień bąble na ramieniu,lekkie bóle w tym miejscu, od pażdziernika zaczerwienienie ramienia, w grudniu stanełam bokiem do lustra i zauważyłam rumień, który obiął plecy, przedramię i klatkę piersiową, zdziwiłam się ale czekałam na wizytę do dermatologa z innego powodu w styczniu, ale pod koniec grudnia zaczeły się bóle jakby mieśniowe przedramienia. Nie kojarzyłam tego z kleszczem. Z powodu bólu wybrałam się do internisty, zapisł doksycylinum na 10 dni i skierował do zakaźnika, ten przedłużył lek o 20 dni. Wyniki moje zrobine w trakcie leczenia : Elisa IgG - 67,82, IgM 198,51 - wedłuh normy pozytywny powyżej 22. WB IgG wynik pozytywny : VIse - obecne, OspC(p25) graniczne -. WB IgM wynik pozytywny - OspC(p25) obecne. Po 30 dniach leczenia zakaźnik mnie poinformował ,że jestem wyleczona, kolejna kontrola maj 2012- tylko test Elisa mam wykonać. Inny lekarz (parazytolog) patrzac na wyniki stwierdział, że w ogóle niepotrzebnie była leczona ,bo to nie borelioza, rumień zlekacważył . Martwię sie by czegoś nie przegapić, bo mam bóle przedramion, pieczenie i ściskanie karku -czasami ,długotrwałe zapalenie spojówek - krople nie pomagają, a czasami tak się wściekam, że boję się samej siebie. We wrześniu długotrwałe objawy grypopchodne. Te inne objwy też miałam wcześniej ale zwalałam to na porę roku, tryb pracy itp. Z tymi objawami mozna żyć. Dwóch lekarzy twierdzi ,że wszystko ok ze mną ,to może ja sobie wymyślam ?? Proszę o radę czy drążyć temat .