Leczenie w Lublinie

Czyli o tym, jak przebiega nasze leczenie Tutaj możecie spisywać swoje historie

Leczenie w Lublinie

Postprzez ziuta » Wto Wrz 21, 2010 10:00 am

Czy ktoś z Państwa był leczony w Lublinie, u jakiego lekarza, jakie są tego efekty?
Czy polecają Państwo kogoś konkretnego? Dostałam skierowanie do Poradni Chorób Zakaźnych przy szpitalu na Staszica, czy ktoś ma doświadczenie z leczenia tam? Czy można polecić jakiegoś lekarza?
Mam ogromne wątpliwości czy zdawać się na leczenie wg wskazań NFZ czy szukać lekarzy leczących wg ILADS,
ponieważ nie znalazłam ani jedne wypowiedzi osoby, która została wyleczona w standardowym leczeniu
proponowanym przez NFZ. Bardzo proszę o jakiekolwiek podpowiedzi...
ziuta
 
Posty: 14
Rejestracja: Wto Wrz 21, 2010 9:43 am

Re: Leczenie w Lublinie

Postprzez Prezes Fundacji » Wto Wrz 21, 2010 3:11 pm

Witaj na forum, Ziuta ;)
Podstawowa, wg mnie zasada brzmi: nie leczyć się, jeśli nie jesteś tego pewna. No i jeśli wahasz się co do wyboru metody. Leczenie ILADSowe jest zazwyczaj długotrwałe, wymaga wielu zmian w codziennym życiu (choćby dieta...), no i jest jednak finansowo bardziej obciążające, niż "państwowe".

Decyzja na pewno należy tylko i wyłącznie do Ciebie, a podjąć Ci ją pomoże z pewnością dokładniejsza lektura forum i innych dostępnych materiałów czy publikacji.No i Twoje samopoczucie.

Natomiast co do Poradni Chorób Zakaźnych- tu jest sprawa nieco jasniejsza, ale potrzebuję paru danych, aby napisać, co ja sądzę na ten temat.No bo wiadomo, że decyzja i tak będzie tylko Twoja. Napisz, czy pracujesz zawodowo, a jeśli możesz, to w jakim zawodzie i czy masz ubezpieczenie pracownicze.
Bez względu na Twoją odpowiedź, moim zdaniem powinnas skorzystać ze skierowania. A dlaczego? To już jest uzależnione od Twoich odpowiedzi.

Napisz coś więcej o swojej chorobie, o objawach, jak długo chorujesz, kto i w jaki sposób rozpoznał u Ciebie boreliozę.

Pozdrawiam
Fundacja BARTEK na Rzecz Osób z Boreliozą i Innymi Chorobami Odkleszczowymi: http://www.fundacja-bartek.pl
Prezes Fundacji
 
Posty: 402
Rejestracja: Wto Wrz 15, 2009 1:07 pm

Re: Leczenie w Lublinie

Postprzez ziuta » Śro Wrz 22, 2010 9:29 am

Witam
Kleszcza miałam ok. 15 lat temu, co jakiś czas miałam bóle stawów, głównie kolanowych, lekarze dawali jakieś leki, ale bez efektu, co jakiś czas mam skoki ciśnienia i bardzo intensywny ból głowy, ale bardzo rzadko, raz na 2,3 miesiące i mija po paru godzinach, występuje sztywnienie karku, zaburzenia widzenia, tzn wada wzroku, ale to może być sprawa rodzinna, genetyczna.
Dowiedziałam w sierpniu na podstawie testu Ellisa, i potem potwierdzenie Western Blot, IgM - zero pasków, ujemne, IgG- 8 pasków, dodatnie.
Jestem osobą pracującą, ubezpieczoną, sporo jeżdżę samochodem, mam intensywną pracę, nie bardzo mogę ją przerwać, ale wiadomo, że zdrowie jest najważniejsze.
Oczytałam się mnóstwo forum, poradników, wypowiedzi ludzi i mam ogromny mętlik w głowie,
mam wrażenie, że nie warto liczyć na to, że leczenie z NFZ może mnie wyleczyć, ale leczenie wg ILADS może mnie wykończyć, takie mam spostrzeżenia po lekturze
Jestem młoda, chcę mieć rodzinę, nie chcę przenieść boreliozy na dziecko...
mogłam przenieść chorobę na swojego partnera, test Ellisa nie wykazał u niego zarażenia,
ma zamiar zrobić Western Blot, no ale jakoś rozmnażać też się chcemy ;-)
Wiem, że czeka mnie leczenie, dużo wyrzeczeń, ale najgorsze są wątpliwości, strach, że lekarz może nie ma pełnej wiedzy, że będę brać leki na darmo, że wyniszczą mi organizm
pojawiają się takie myśli, że może jeszcze nie zaczynać leczenia, tylko poczekać, aż lekarze ustalą jedno stanowisko, leczenie będzie mniej inwazyjne...
przy tak długiej chorobie i tak chyba nic się nie zmieni jeśli poczeka się jeszcze jakiś czas?
Mam skierowanie do dr. Kiciaka, nie wiem, czy nie poszukać kogoś kto leczy wg ILADS i posłuchać jego opinii...
na razie nie przeraża mnie choroba, ale rozbieżność stanowisk...
wiem, że leśnicy u których jest to choroba zawodowa, jeżdżą do parę miesięcy do Wawy na leczenie dożylne, ich choroba uznana jest za przewlekłą i nieuleczalną, wiedzą, że będą się leczyć do końca życia...
mam w głowie mętlik...
bardzo proszę o jakąkolwiek poradę....
ziuta
 
Posty: 14
Rejestracja: Wto Wrz 21, 2010 9:43 am

Re: Leczenie w Lublinie

Postprzez tanzania » Czw Wrz 23, 2010 1:12 am

ziuta napisał(a):Witam
Oczytałam się mnóstwo forum, poradników, wypowiedzi ludzi i mam ogromny mętlik w głowie,
mam wrażenie, że nie warto liczyć na to, że leczenie z NFZ może mnie wyleczyć, ale leczenie wg ILADS może mnie wykończyć, takie mam spostrzeżenia po lekturze


I ja mam podobny metlik. Nie mam jednak choroby potwierdzonej badaniami poki co, chce wiec wyprobowac metody ziolowe, nawet jesli to nie ta choroba, ie powinny az tak zaszkodzic... Coz... przypuszczam, ze zaryzykuje.. na antybiotyki zawsze pozniej bede mogl wskoczyc.
Awatar użytkownika
tanzania
 
Posty: 157
Rejestracja: Czw Wrz 16, 2010 2:26 am

Re: Leczenie w Lublinie

Postprzez ibipatria » Pią Wrz 24, 2010 8:32 pm

hej ziuta

jak 99% ludzi którzy zapisani są na forum przeszli przez zakaźników - szpital zakaźny. znaleźli się tu z tego samego powodu. leczenie to nie przyniosło rezultatów. objawy wracały, czasami nawet stan się pogarszał.
z jednej strony nie mozemy być do końca obiektywni, bo zdecydowalismy się na leczenie boreliozy według ILADS.
decyzja należy do ciebie, za długo też nie czekaj bo im wczesniej zaczniesz się leczyć tym wieksze prawdopodonieństwo krótszego leczenia wg ILADS.
pozdrawiam cię serdecznie :)
Awatar użytkownika
ibipatria
 
Posty: 126
Rejestracja: Śro Maj 19, 2010 7:18 pm

Re: Leczenie w Lublinie

Postprzez ziuta » Wto Wrz 28, 2010 3:47 pm

Czyli rozumiem, że nie warto zaczynać leczenia standardowego? Bo może tylko nasilić objawy, a
i tak nie pomoże?
Jedno mnie tylko zastanawia, jeśli te objawy nie są silne, to czy warto wykańczać organizm?
Przecież, jak się choruje już ponad 10 lat to człowiek nie robi się bardziej zakażony, czas tutaj chyba niewiele zmienia?
ziuta
 
Posty: 14
Rejestracja: Wto Wrz 21, 2010 9:43 am

Re: Leczenie w Lublinie

Postprzez ines108 » Wto Wrz 28, 2010 4:48 pm

No i tu się mylisz. Nikt nie jest w stanie przewidzieć co i kiedy rozwinie się z zakażenia boreliozą. Znam przypadki gdzie ludzie z dnia na dzień przestawali chodzić, byli sparaliżowani oczywiście pierwsza diagnoza to SM i SLA dopiero później okazywało się że od lat byli zakażeni borelią.
Pewnie są zakażeni ludzie u których choroba nie da o sobie znać ale czy mając jej świadomość nie powinniśmy zrobić wszystkiego aby siebie chronić a jeżeli nie siebie to naszych bliskich opieka nad bardzo chorym człowiekiem nie należy do lekkich. Jeżeli masz wątpliwości to znaczy że choroba nie dała ci w kość to dobrze może twoje leczenie nie będzie ciężkie ? Pewnych zmian w organiżmie nie da się cofnąć - kiedyś byłam tancerką - mój ortopeda wyraźnie dał mi do zrozumienia że do tańca raczej nie wrócę.
Życzę powodzenia !
Awatar użytkownika
ines108
 
Posty: 385
Rejestracja: Wto Paź 27, 2009 9:24 pm

Re: Leczenie w Lublinie

Postprzez Prezes Fundacji » Wto Wrz 28, 2010 11:31 pm

Ziuta, do Poradni chorób Zakaźnych trzeba koniecznie pójść- niech przynajmniej w statystykach przybędzie im kolejny chory.
Pytałam o ubezpieczenie- chodzi o pracownicze. Jeśli jesteś ubezpieczona również na wypadek pogryzienia przez pajęczaka, to możesz się później ubiegać o odszkodowanie- o ile będziesz miała udokumentowany uszczerbek na zdrowiu. Procedura jest taka, że zgłaszasz się do Poradni w/w, aby potwierdzili, że jesteś chora i zalecili Ci leczenie (chodzi o wpis w dokumentacji- to musi być). Po tym "leczeniu" masz po jakimś czasie wykonać badania kontrolne i znowu się zgłaszasz do nich na wizytę; wtedy powinni Cie uzdrowić, tj. wpisać w dokumentację, że leczenie zakończono. Jeśli objawy nadal się utrzymują ("zespół poboreliozowy" albo inne cudo), to składasz wniosek o wypłatę odszkodowania- wtedy masz wyznaczoną komisję, która orzeka, jaki uszczerbek poniosłaś na zdrowiu, no i na tej podstawie wypłacają Ci odszkodowanie. Czasami wystarcza np. na kilka miesięcy leczenia, więc warto.

Ale:

Każde ubezpieczenie pracownicze ma swoje warunki- wypadek można zgłaszać np. do 5 lat; potem już nie. Tamten kleszcz wcale nie musiał Cie zarazić ;)
Fundacja BARTEK na Rzecz Osób z Boreliozą i Innymi Chorobami Odkleszczowymi: http://www.fundacja-bartek.pl
Prezes Fundacji
 
Posty: 402
Rejestracja: Wto Wrz 15, 2009 1:07 pm

Re: Leczenie w Lublinie

Postprzez ziuta » Śro Wrz 29, 2010 12:20 pm

Dziękuje bardzo
jakie praktyczne informacje można uzyskać ;-)
szkoda, że pójdę do lekarza i tak mając świadomość, że wiele to nie da,
i że prawdopodobnie będę musiała szukać innej porady i innej wersji leczenia....
ziuta
 
Posty: 14
Rejestracja: Wto Wrz 21, 2010 9:43 am

Re: Leczenie w Lublinie

Postprzez ibipatria » Śro Wrz 29, 2010 4:10 pm

ziuta

przede wszystkim musisz wierzyc w to ze się wyleczysz z boreliozy, bo bez wiary i pozytywnego nastawienia przy leczeniu według ILADS daleko nie zajdziesz....sa dni kiedy czujesz się wyśmienicie i czujesz że jesteś już na prostej i widać światełko w tunelu, to nastepnego dnia czujesz jakbyś przez te kilka miesięcy brania antybiotyków dopiero zaczynała leczenie....takie to wstrętne choróbsko!!
pozdrowionka
Awatar użytkownika
ibipatria
 
Posty: 126
Rejestracja: Śro Maj 19, 2010 7:18 pm

Następna

Wróć do Co u nas?

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość