Standardowa terapia jest nieskuteczna w leczeniu rozsianej boreliozy- to wiedzą od dawna i respektują w swoim leczeniu lekarze ILDAS. Kiedy przestaną temu zaprzeczać lekarze "standardowi", tj. stosujący w swej praktyce przestarzałe standardy, oparte o wybiórcze i stare publikacje?
http://www.plosone.org/article/info:doi ... ne.0029914
Kolejne potwierdzenie, że tzw. post-treatment Lyme disease syndrome (PTLDS) to po prostu nadal aktywne zakażenie...
Kolekcja innych tego typu publikacji:
http://www.lymeinfo.net/medical/LDPersist.pdf
Od paru lat dręczy mnie nieustannie pytanie, po co przeznacza się na tego typu badania setki tysięcy czy nawet miliony dolarów, skoro wyniki nie są brane pod uwagę przez gremia profesorskie, ustalające wytyczne i standardy diagnostyki i leczenia boreliozy? Jaki jest sens wykonywania i opłacania tego typu badań? A może to jednak badania są sensowne, ale jako niewygodne należy je- oficjalnie- pomijać? Gdzie w tym wszystkim są chorzy i kto ma prawo do decydowania o ich zdrowiu, życiu? Dlaczego to wspomniane gremia decydują o chorych, skazując ich na koszmar życia z boreliozą? Jakim prawem ograniczane są prawa człowieka do decydowania o sobie i korzystania z najnowszych osiągnięć naukowych?

