Więcej kitu - lekarze chcą poprawić swój wizerunek

Więcej kitu - lekarze chcą poprawić swój wizerunek

Postprzez Greta » 17 Maj 2010, o 05:24

http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/476 ... aluja.html

Lekarz nie chce być taki straszny, jak go malują
Ewa Zwierzchowska , Robert Biskupski 16-05-2010, ostatnia aktualizacja 16-05-2010 22:46

Medycy chcą zmienić swój wizerunek i powołać do tego specjalny zespół. – To zamiatanie problemów pod dywan – uważa Adam Sandauer.

Lekarze, którzy wzięli udział w sobotnim zjeździe Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, skarżyli się na fatalny wizerunek ich zawodu w mediach.

– Wszędzie słyszy się tylko, że lekarz popełnił błąd albo wziął łapówkę – mówili.

– O dramatycznych walkach o ludzkie życie, których dokonujemy na co dzień, w ogóle nie słychać. Dlatego ludzie mają o nas złe zdanie.

Rada planuje więc stworzyć specjalny zespół, do którego wejdą m.in. znawcy mediów i prawnicy. Będzie się zajmował wyjaśnianiem opisanych błędów lekarskich i udzielaniem informacji.

– Koledzy po fachu mogą też mieć do nas żal, że funkcjonuje rzecznik odpowiedzialności lekarskiej – mówi prezes Izby Mieczysław Szatanek. – Jednak gdyby nie było takiej instytucji, wizerunek lekarzy byłby jeszcze gorszy. Niektórzy mogliby wówczas nadużywać swoich praw, a cierpiałoby za to całe nasze środowisko.

Walka o grube pieniądze

Lekarze planują też zatrudnić mediatora, który będzie próbował polubownie załatwić konflikty między lekarzem a pacjentem, rzecznika praw lekarza i zespół interwencyjny złożony z prawników pomagających oskarżonym lekarzom.

– Już teraz pomagamy wszystkim, którzy mają kłopoty z Temidą – tłumaczy prezes Szatanek. – Czasami o tym jednak nie mówimy, bo koledzy proszą o dyskrecję.

Ale czy lekarze będą walczyli o wizerunek, czy pieniądze? Sądy coraz częściej przyznają pacjentom rekompensaty za błędy personelu medycznego.

– Lekarze pokazują tutaj moralność pani Dulskiej – uważa dr Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere. – Takich zespołów nie tworzy się przecież po to, by rzetelnie informować, tylko po to, by wszystkie nieprzyjemne sprawy zamiatać pod dywan. Najskuteczniejszym działaniem jest uczciwe zmierzenie się z błędami, które przecież powstają przy każdej działalności. Korporacje powinny pomagać przede wszystkim ofiarom błędów lekarskich, a nie ich sprawcom.

Skargi do rzecznika

Do rzeczników odpowiedzialności zawodowej izb lekarskich co roku trafia łącznie 2 – 3 tys. skarg. W przypadku 12 proc. z nich rzecznik występuje o ukaranie do sądu lekarskiego. Reszta postępowań jest umarzana. Naczelny Sąd Lekarski wydaje każdego roku ok. 30 wyroków niekorzystnych dla lekarzy.

Chorzy skarżą się też do rzecznika praw pacjenta działającego przy mazowieckim oddziale NFZ. W 2009 r. wpłynęło łącznie 431 skarg (w tym na konkretne placówki i konkretnych lekarzy).

Z danych Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere wynika, że w Polsce każdego roku popełnianych jest ok.

20 – 30 tys. błędów medycznych. Nikt nie prowadzi jednak dokładnych rejestrów. Tylko kilkuset pacjentów decyduje się walczyć w sądzie o odszkodowanie.



------------------------------------------------

Lekarze planują też zatrudnić mediatora, który będzie próbował polubownie załatwić konflikty między lekarzem a pacjentem,
W Lublinie już takiego mediatora powołano. Zagadka: kto nim jest?



Lekarz!
Lekarz ma być mediatorem w sporach między lekarzem a pacjentem. Eh, muszę się ugryźć w język :roll:

rzecznika praw lekarza
Czy którakolwiek grupa zawodowa ma takiego rzecznika?

i zespół interwencyjny złożony z prawników pomagających oskarżonym lekarzom.
My będziemy wspierać i bronić winowajców, a ty, chory i jeszcze dodatkowo okaleczony pacjencie radź sobie sam.


A może by tak, zamiast u****ać ofiary błędów lekarskich, stawiać zasieki i zatrudniać medioznawców, żeby wmawiali społeczeństwu, że to pole kwiatów... zastosować najoczywistszy i jedyny naprawdę skuteczny sposób na poprawę wizerunku, czyli wziąć się w końcu porządnie do pracy?
Awatar użytkownika
Greta
 
Posty: 124
Rejestracja: 19 Sie 2009, o 13:10

Re: Więcej kitu - lekarze chcą poprawić swój wizerunek

Postprzez Greta » 6 Sie 2010, o 10:00

"Dr Marek Domański [lubelski mediator, psychiatra] nie potrafi wytłumaczyć dlaczego mediacja nie wypaliła".

Ależ panie psychiatro, to jest rzecz z rodzaju oczywista oczywistość.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... palem.html

Mediator miał pośredniczyć w sporach pacjentów z lekarzami, tak by nie kończyły się w sądzie, ale nie wpłynęła do niego ani jedna sprawa. - Bo pacjenci są zacietrzewieni i zależy im na odszkodowaniach - tłumaczy jeden z medyków
Dr Marek Domański nie potrafi wytłumaczyć dlaczego mediacja nie wypaliła
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
Dr Marek Domański nie potrafi wytłumaczyć dlaczego mediacja nie wypaliła
Mediatora przy izbach lekarskich wprowadziła od początku roku ustawa o samorządzie lekarskim. Wcześniej sprawy kierowane przez pacjentów do sądu lekarskiego mogły być załatwiane polubownie, ale oficjalnie wyznaczonych mediatorów nie było. W mediacji chodzi o to, by zamiast kary sprawca zobowiązał się do zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę.

Pomysłodawcy wprowadzenia tego rozwiązania chcieli, aby mediatorem była osoba obeznana w przepisach, a przede wszystkim ktoś spoza środowiska lekarskiego. Wtedy pacjenci nie obawialiby się mediacji, jako z góry stronniczej.

Jednak parlament uchwalił, że do porozumienia zwaśnione strony ma prowadzić "lekarz godny zaufania". Takie rozwiązanie potępiło stowarzyszenie Primum Non Nocere, skupiające poszkodowanych przez błędy medyków.

- Dlaczego mediatorami mają być lekarze, a nie np. prawnicy o dobrej opinii? - pytał Adam Sandauer ze stowarzyszenia. A prof. Teresa Dukiet-Nagórska z Katedry Prawa Karnego i Kryminologii Uniwersytetu Śląskiego komentowała: - Skuteczna mediacja możliwa jest jednak tylko wtedy, gdy prowadzi ją osoba specjalnie do tego przygotowana, znająca przepisy kodeksu postępowania karnego, a przede wszystkim całkowicie bezstronna.

Od marca mediatorem przy Lubelskiej Izbie Lekarskiej jest psychiatra dr Marek Domański. Jak na razie nie pośredniczył w rozwiązaniu żadnego sporu między pacjentem a lekarzem, bo nie wpłynęła do niego ani jedna tego typu sprawa. Nie potrafi wytłumaczyć dlaczego mediacja nie wypaliła. - Spodziewałem, że najwięcej będzie sporów dotyczących celowości wyboru konkretnej metody leczenie przez lekarza albo gdy efekt przeprowadzonego zabiegu, np. operacji plastycznej, nie będzie taki, jakiego spodziewał się pacjent - mówi dr Domański.

Sprawy do mediatora, jeszcze zanim wypowie się sąd lekarski, kieruje rzecznik odpowiedzialności zawodowej (taki prokurator dla lekarzy). Rzecznikiem dla lubelskich lekarzy jest dr Janusz Hołysz. Wskazuje, że porażka mediacji to bardziej wina pacjentów. - Widzę u nich spore zacietrzewienie, uniemożliwiające załatwienie problemu poza sądem lekarskim - przekonuje.

Według dr. Hołysza pacjenci działają z inspiracji adwokatów. - Zauważyłem, że prawnicy przekonują swoich klientów, aby koniecznie domagali się orzeczenia sądu lekarskiego. Jeśli dopatrzy się on uchybienia ze strony lekarza i udzieli mu np. upomnienia, to są większe szanse na wygranie odszkodowania przed sądem cywilnym - podnosi dr Hołysz.

Do lubelskiego mediatora wpłynęła dotąd jedna sprawa, ale z powodów formalnych nie została przyjęta. Chodziło bowiem nie o poszkodowanego pacjenta, ale konflikt między trzema lekarkami - udziałowcami spółki medycznej. Pokłóciły się między sobą o wpływ na firmę. Paniom doktor poradzono, aby starały się rozwiązać spółkę w sądzie.
Awatar użytkownika
Greta
 
Posty: 124
Rejestracja: 19 Sie 2009, o 13:10


Wróć do Co w sieci piszczy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

cron