Lekarz nie chce być taki straszny, jak go malują
Ewa Zwierzchowska , Robert Biskupski 16-05-2010, ostatnia aktualizacja 16-05-2010 22:46
Medycy chcą zmienić swój wizerunek i powołać do tego specjalny zespół. – To zamiatanie problemów pod dywan – uważa Adam Sandauer.
Lekarze, którzy wzięli udział w sobotnim zjeździe Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, skarżyli się na fatalny wizerunek ich zawodu w mediach.
– Wszędzie słyszy się tylko, że lekarz popełnił błąd albo wziął łapówkę – mówili.
– O dramatycznych walkach o ludzkie życie, których dokonujemy na co dzień, w ogóle nie słychać. Dlatego ludzie mają o nas złe zdanie.
Rada planuje więc stworzyć specjalny zespół, do którego wejdą m.in. znawcy mediów i prawnicy. Będzie się zajmował wyjaśnianiem opisanych błędów lekarskich i udzielaniem informacji.
– Koledzy po fachu mogą też mieć do nas żal, że funkcjonuje rzecznik odpowiedzialności lekarskiej – mówi prezes Izby Mieczysław Szatanek. – Jednak gdyby nie było takiej instytucji, wizerunek lekarzy byłby jeszcze gorszy. Niektórzy mogliby wówczas nadużywać swoich praw, a cierpiałoby za to całe nasze środowisko.
Walka o grube pieniądze
Lekarze planują też zatrudnić mediatora, który będzie próbował polubownie załatwić konflikty między lekarzem a pacjentem, rzecznika praw lekarza i zespół interwencyjny złożony z prawników pomagających oskarżonym lekarzom.
– Już teraz pomagamy wszystkim, którzy mają kłopoty z Temidą – tłumaczy prezes Szatanek. – Czasami o tym jednak nie mówimy, bo koledzy proszą o dyskrecję.
Ale czy lekarze będą walczyli o wizerunek, czy pieniądze? Sądy coraz częściej przyznają pacjentom rekompensaty za błędy personelu medycznego.
– Lekarze pokazują tutaj moralność pani Dulskiej – uważa dr Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere. – Takich zespołów nie tworzy się przecież po to, by rzetelnie informować, tylko po to, by wszystkie nieprzyjemne sprawy zamiatać pod dywan. Najskuteczniejszym działaniem jest uczciwe zmierzenie się z błędami, które przecież powstają przy każdej działalności. Korporacje powinny pomagać przede wszystkim ofiarom błędów lekarskich, a nie ich sprawcom.
Skargi do rzecznika
Do rzeczników odpowiedzialności zawodowej izb lekarskich co roku trafia łącznie 2 – 3 tys. skarg. W przypadku 12 proc. z nich rzecznik występuje o ukaranie do sądu lekarskiego. Reszta postępowań jest umarzana. Naczelny Sąd Lekarski wydaje każdego roku ok. 30 wyroków niekorzystnych dla lekarzy.
Chorzy skarżą się też do rzecznika praw pacjenta działającego przy mazowieckim oddziale NFZ. W 2009 r. wpłynęło łącznie 431 skarg (w tym na konkretne placówki i konkretnych lekarzy).
Z danych Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere wynika, że w Polsce każdego roku popełnianych jest ok.
20 – 30 tys. błędów medycznych. Nikt nie prowadzi jednak dokładnych rejestrów. Tylko kilkuset pacjentów decyduje się walczyć w sądzie o odszkodowanie.
------------------------------------------------
Lekarze planują też zatrudnić mediatora, który będzie próbował polubownie załatwić konflikty między lekarzem a pacjentem,
W Lublinie już takiego mediatora powołano. Zagadka: kto nim jest?
Lekarz!
Lekarz ma być mediatorem w sporach między lekarzem a pacjentem. Eh, muszę się ugryźć w język
rzecznika praw lekarza
Czy którakolwiek grupa zawodowa ma takiego rzecznika?
i zespół interwencyjny złożony z prawników pomagających oskarżonym lekarzom.
My będziemy wspierać i bronić winowajców, a ty, chory i jeszcze dodatkowo okaleczony pacjencie radź sobie sam.
A może by tak, zamiast u****ać ofiary błędów lekarskich, stawiać zasieki i zatrudniać medioznawców, żeby wmawiali społeczeństwu, że to pole kwiatów... zastosować najoczywistszy i jedyny naprawdę skuteczny sposób na poprawę wizerunku, czyli wziąć się w końcu porządnie do pracy?

