Zostałem przez panią prezes zganiony za brak dalszego ciągu. Jak napisałem nie jestem chory na boreliozę ale byłem chory na IBS i czasami pewne symptomy tej choroby jeszcze wracają. Jest nim uporczywa biegunka. Od tamtego czasu miałem ją trzy razy. To co zauważyłem może być przydatne dla chorych na boreliozę.
Otóż poradziłem sobie z biegunką. Nie pomagały żadne leki także ziołowe typu kłącze pięciornika kurzego, korzeń wężownika a także inne zioła które stosowałem. Stosowałem także rdestowiec. Co zaważyłem otóż skuteczność ziół wzrasta i to bardzo wtedy kiedy są aplikowane w postaci lewatywy z kawą. Lewatywy z kawy to środek zaczerpnięty z terapii Gersona.
Co do szczeci to kolega wrotek naprowadził mnie na Amerykankę która twierdzi, iż wyleczyła się
nalewką z wiosennych korzeni szczeci w stosunku 1:1. Dwoje moich znajomych brało tę nalewkę. Jeden razem z nalewką z pączków topoli czarnej druga osoba przed szczecią stosowała zestaw ziół wg protokołu Buhnera. Obie twierdzą że nie mają już boreliozy.
Nalewkę robi się w ten sposób iż wiosenne korzenie ze szczeci tuż po pojawieniu się rozet rozdrabnia się i zalewa 40-50% alkoholem w stosunku 1:1. Amerykanka twierdzi, że korzenie można kopać do momentu zakwitnięcia szczeci. Ja specjalnie kopałem korzenie w trakcie pełni, kiedy to jak twierdzi praktyka zielarska zioła mają największą skuteczność.
Co mogę powiedzieć na temat kuracji korzeniem. Otóż zaczyna się terapię od małych dawek. Oto link do youtube
http://www.youtube.com/watch?v=IZjWZ3vK1bca tu link do książki Mathew Wooda
http://books.google.pl/books?id=MstkfhS ... me&f=falseWg tego Mathew i tej kobiety korzeni się nie suszy tylko czyści pod woda i świeże kroi i zalewa wódką na 6 tygodni odstawiając.
Nalewkę bierze się do 3 miesięcy po 2 do 9 kropelki dziennie dwa razy
Dawka tej pani to 2 kropelki nalewki 2 razy dziennie przez 7 tygodni.
twierdzi ona że to bardzo silny środek i daje silne reakcje herxowe. Ja brałem tę nalewkę ze szczeci chyba z dwa tygodnie. Doszedłem do 1 ml dwa razy dziennie bez jakichkolwiek skutków ubocznych także myślę, że dawka w kroplach jest dawką w pełni bezpieczna. Ci którzy brali ten środek potwierdzili mi iż rzeczywiście występują po niej herxy.
Wydaje mi się, że stosowne było by robienie lewatyw z kawą i ziołami bakteriobójczymi oraz poprawiającymi pracę wątroby. Ja dodawałem
liść dziewanny, pączki topoli, głowienkę, jastrzębiec kosmaczek, czarnuszkę, ostrożeń plamisty i ostropest warzywny. Tylko ostrożeń kupowałem resztę sam zbierałem. W tym roku będzie jednak problem z liściem dziewanny. Nie wiem jak gdzie indziej ale u mnie zaatakowana ona została przez mszyce i szybko usycha.
Dobrze by poeksperymentować z
wrotyczem. Samo ziele wrotyczu jak i kwiat dawałem do lewatyw bez skutków ubocznych. U mnie jest z nim taka sama sytuacja jak z dziewanną. Też zaatakowały go mszyce. Do źle ale i dobrze. Dowodzi bowiem, że wrotycz który u mnie rośnie zawiera mało tujonu który to jest powodem obaw i uprzedzeń w stosunku do wrotyczu. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że odwar z kwiatu i ziela wrotyczu to zwyczajowy środek przeciw mszycom. Tak chyba było bo w tym roku mszyce są na wrotyczu.
W każdym razie to co mogę powiedzieć to to, iż lewatywy z kawy arabiki są w pełni bezpieczne. Zrobiłem ich grubo ponad 100 część z samej kawy ale zazwyczaj z ziołami i min rdestowcem. To znaczy rdestowiec gotowałem razem z kawą ostatnio dodawałem też pau d'arco i wydaje mi się, że skuteczność wzrosła. Gotuje się to na małym ogniu 20 minut. Potem odstawiałem na pół godziny. Odlewałem roztwór doprowadzałem go do wrzenia i wsypywałem zioła i znów czekałem pół godziny. Jakie dawki ziół rdestowiec w przeliczeniu 2 g na szklankę i pau d'arco też 2 g. Kawa 4 czubate łyżki na litr wody. Ja dawałem jej trochę więcej bo część się wygotuje. Czyli dawałem 10 g rdestowca i 10 g pau d'arco. Dawałem i więcej tak że dawka ta wydaje się być bezpieczna. Można zacząć od mniejszych dawek np 1 gram. Potem otrzymany odwar uzupełniałem do 1,2 litra tak by wielkość wlewy wyniosła nie mniej jak 1 litr. Robiłem i lewatywy 1,5 l i nieco więcej bez jakiś reperkusji. Nie wiem jak to zadziała przy boreliozie ale po 5-8 lewatywach biegunka ustępowała. Także lewatyw nie należy się obawiać

wszystko po nich jest ok. Problem tylko z tym, że po aplikacji trzeba przed wypróżnieniem odczekać ok 15 minut. Na początku może być z tym problem ale potem wytrzymuje się spokojnie. A i ile ziół dodawałem otóż łyżkę mieszanki na szklankę wody. Czyli dawka łyżeczka na pewno jest bezpieczna. Ale każdy kto by chciał stosować tę metodę musi sam na sobie poeksperymentować bo wrażliwość każdego z nas jest inna. W każdym razie te dawki które podałem stosowałem wielokrotnie razem pewnie ponad 30 razy /teraz robię lewatywy profilaktycznie/. Ja robię to tak że 3 lewatywy i jeden dzień przerwy i znów 3 lewatywy. Teraz jestem po 6.
Co jeszcze mogę napisać na wzmocnienie dobry jest
pyłek pszczeli. Ja biorę 2-3 łyżeczki trzy razy dziennie. To znaczy biorę łyżeczkę i trzymam w ustach aż się rozpuści. Doskonały adaptogen. Stosuję od 5 lat
dietę Budwig. Teraz do siemienia dodaję pół- do 1 łyżeczki ostropestu plamistego. Od 3 tygodnie biorę chlorellę 2 razy dziennie po 3-4 gramy. Dobry środek odtruwający.
Bierze pyłek i chlorellę moja matka z dobrym skutkiem. Poprawa stanu jej zdrowia jest znaczna. Nie wiadomo na co dokładnie choruje. Są objawy parkinsonopodobne oraz objawy demencji. Przez 3 miesiące jadła obiady przynoszone przez brata. No i zrobiła się katastrofa. Nie mogła chodzić i miała straszne bóle głowy. Nie wiem co to spowodowało. Biała mąka, gluten zbyt dużo węglowodanów. W każdym razie wziąłem sprawy w swoje ręce. Od zaraz z menu odstawiono produkty mączne także z jęczmienia i owsa. Tylko kasze jaglana i gryczana. Odtrucie mieszanką
perz, rdest ptasi, korzeń łopianu, liść brzozy, ostrożeń warzywny. 4 łyżki siemienia lnianego zmielonego na świeżo rozrobionego w wodzie z dodatkiem soku i kefiru. 1,5 litra soków dziennie. Burak, ogórek, cukinia oraz osobno marchew. Potem pyłek pszczeli i chlorella i jest bardzo duża poprawa. Czyli taką metodę można polecić innym jako, że matka ma trochę ponad 77 lat. Chodzi prawie normalnie. Od tygodnia nie pije już ziół odtruwających ale mieszankę. Smilax, bacopa monnieri, shankapushpi, centella asiatica, przetacznik, skrzyp. Te dwa ostatnie zioła to zaczerpnąłem od Marii Treben - pisała że
przy problemach z pamięcią skrzyp z przetacznikiem leśnym daje dobry skutek. Pozostałe zioła to tradycyjne chińskie lub ayurvedyjskie leki na poprawę krążenia w mózgu oraz poprawiające pamięć. Teraz dodaję jeszcze
arcydzięgiel. Jest to zioło które pokonuje barierę krew mózg tak jak np piołun co poprawia skuteczność całej mieszanki.
Smilax to zioło które dobrze wpływa na układ immunologiczny ponadto powoduje wzrost masy mięśni. Bóle głowy są znacznie mniejsze i coraz rzadsze. To co stosuję u matki opisuję bowiem chorzy na boreliozę mają problemy z pamięcią oraz bóle głowy. W każdym razie metoda ta daje dobre skutki. Przy tym trzeba zaznaczyć, że matka stosuje pastę dr. Budwig do sałatek warzywnych. Z mięsa je tylko dorsza / wskazanie na tą rybę wziąłem z diety wg grup krwi D'Adamo dla grupy 0. Dwa razy tygodniowo je też groch lub fasolę.
Przepraszam, że mój post przypomina totalny bełkot ale piszę go tuż po powrocie z łąk gdzie zbierałem zioła i piszę go na gorąco po przeczytaniu @maila od pani prezes.
pozdrawiam wszystkich oglądających te moje wypociny i życzę sukcesu w walce z chorobą. Jak ktoś ma jakieś pytania a umiałbym pomóc mój @mail
gumppek@op.pl. Na pewno odpowiem.