Witam wszystkich serdecznie 02 sierpnia tego roku dołączyłam do osób, zakażonych boreliozą. Ugryzły mnie 4 kleszcze. Jeden wywołał rumień. Po przyjeździe z wakacji 9 sierpnia udałam się do lekarza. Otrzymałam Unidox 200mg dziennie i trzykrotne zapewnienie, że nie mam się czym martwic ....... i to mnie zaniepokoiło. Dlaczego miałabym sie martwic? Przecież wezmę antybiotyk i będzie ok. Ponieważ jednak pani doktor tak mnie uspokajała, choc w żaden sposób nie czułam się zmartwiona, postanowiłam poczytac, co też mówi o boreliozie internet.
TO, co przeczytałam przeraziło mnie ale nie tylko z tego powodu,że tak trudno się leczy tę chorobę ale dlatego, że zrozumiałam, że byc może od 12 lat jestem zakażona.
Od wielu lat leczę się u różnych specjalistów, szczerze mówiąc od kilku lat sama, gdybym to ja nie odczuwała tych dolegliwości, podejrzewałabym sie o hipohondrię, tak wiele objawów prezentował mój ogranizm.
Odkryłam około 30 ogjawów z którymi walczę a z roku na rok ich przybywa. Właśnie przed wyjazdem na wakacje do objawów dołaczyło sztywnienie ust i języka, białe rozbłyski w oczach oraz problemy z pamięcią i orientacją przestrzenną. Byc może wiec, powinnam błogosławic kleszcza, który mnie dziabnął w te wakacje, bo bedę miała szansę choc zahamowac chorobę, jeśli jej nie wyleczyc.
Muszę przyznac, że istnienie tego forum oraz Stowarzyszenia CHorych na Boreliozę bardzo skróciło moje poszukiwania. Od 18 sierpnia leczę się metodą ILADS i już jestem po pierwszym szoku związyn z chorobą. Mam to szczęście, że choc w moim mieście rzadko jest coś, co można polecic innym , okazało się, że jest tu na miejscu lekarz i nie muszę nigdzie wyjeżdżac.
Póki co, plan jest taki: 6 tygodni antybiotyków , badania, obserwacja siebie, sprawdzanie czy jest herx.
Pan doktor zaczął od tego, że przepisał mi leki przeciwdepresyjne, co było niezwykle dobrym posunięciem, bo rzeczywiście coraz gorzej ze mną było.
Prawdę mówiąc trochę sobie popłakałam u niego, bo właściwie po raz pierwszy mogłam powiedziec lekarzowi, co mi dolego i mi uwierzył, że rzeczywiście w moim wieku można nie tylko czuc się jak wrak ale byc nim. A przyjęłam w swoim życiu sporo leków, żaden lekarz nigdy mnie nie zapytał czy jeszcze mi coś dolega. Kiedy byłam u laryngologa to usłyszałm, że nie zajmuje się oczami tylko uszami. Neurologa nigdy nie interesowało to, że mam dolegliwości jelitowe, i problemy ze stawami itd.
Póki co przeraża mnie przyjmowanie leków przez wiele miesiecy lub lat i dlatego chciałbym nawiazac kontakt z osobani, które leczą się już długo i dowiedziec się jak to jest, byc może uniknąc błędów i uzyskac wskazówki. Byc moze też i ja będę mogła byc pomocna.
Poza tym wiem już, co znaczy herx. Powiem tylko do 20 sierpnia nie wiedziałm, co to jest bół głowy choc kiedy moje problemy 12 lat temu się zaczynały miałam potężne migreny, jednak czegoś takiego,jak 20 sierpnia jeszcze nie przezyłam.

