"Alternatywą dla pękających żył może być wszczepienie tzw. portu naczyniowego. Nie
będę opisywać tutaj co to takiego, wystarczy wyszukać np. w Google.
Powiem tylko, że jest to metoda wykorzystywana jak dotąd głównie w
onkologii - ale jest dobre w sytuacjach takich jakich i niektórzy z
nas doświadczają - skłute, pękające żyły i jednoczesna konieczność
kontynuowania leczenia dożylnego w dłuższej perspektywie.
W naszym przypadku zakładał
go chirurg-onkolog w znieczuleniu miejscowym. Anestezjolog nie był
potrzebny. Nie jest to typowe wkłucie centralne, ale funkcjonalność
portu chyba bardzo podobna.
Co do tego 'jak to zrobić' - NFZ tego nie refunduje, więc pozostaje
droga prywatna. Koszt zależy od ceny portu ok. 1500 zł samo
urządzonko. Podobno warto, a z pewnością warto gdy inaczej podawać
leczenia już nie można".
Tak wygląda port:
http://www.youtube.com/watch?v=AdD3KSGJOHI

