http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,5149673.html
Rozmowa z dr hab. Zofią Szychowską z wrocławskiej Akademii Medycznej:
Dlaczego skrytykowała Pani swoich kolegów lekarzy i czym to się dla Pani skończyło?
- W 1998 roku, gdy po roku pracy we francuskim szpitalu wróciłam do Wrocławia, stwierdziłam, że moi koledzy przeprowadzają u dzieci punkcje, które nie mają żadnego uzasadnienia w leczeniu, ale są im potrzebne do badań naukowych. Kiedyś sama takie punkcje robiłam, ale zobaczyłam, że na Zachodzie tego typu zabiegów w ogóle się nie robi. I słusznie, bo to bardzo przykry zabieg. Poinformowałam o swoich zastrzeżeniach szefów mojej kliniki i uczelni. Zostałam za to ukarana naganą przez uczelnianą komisję dyscyplinarną. A kiedy w 2001 roku opowiedziałam o tych niepotrzebnych punkcjach na łamach czasopisma "Angora", pani z komisji etyki Dolnośląskiej Izby Lekarskiej skierowała moją sprawę do rzecznika odpowiedzialności zawodowej. W lutym 2006 roku Okręgowy Sąd Lekarski we Wrocławiu uznał, że jestem winna przewinienia dyscyplinarnego polegającego na krytyce innych lekarzy, tj. naruszenia art. 52 ust. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej i dał mi naganę, a Naczelny Sąd Lekarski zmienił naganę na upomnienie. Potem po każdej mojej publicznej wypowiedzi dostawałam dyscyplinarkę. Nawet nie wiem, ile ich w sumie było.

