I nie jestem pewna czy wszystko jest ok. Boreliozę zdiagnozowano u mnie "dzięki" chorym stawom kolanowym,
oczywiscie wcześniej nie miałam pojęcia że taka choroba istnieje i gdybym 9 lat temu nie zbagatelizowała czerwonego rumienia po ugryzieniu kleszcza (moja babcia według mądrości ludowej jeszcze go masłem posmarowała!) pewnie nie miałabym takich problemów teraz. Mój lekarz zakaźnik po obejrzeniu wyników
(test ellisa, dodatni igM) stwierdził, że nie ma co potwierdzać western-blotem i rozpoczął leczenie.Nie zapytał mnie o inne objawy i nie zwracał zupełnie uwagi kiedy próbowałam go o nich poinformować (za to zdazył mi powiedziec jaką elitą są lekarze zakaźnicy) Kuracja przepisana przez pana doktora wygląda tak :
6 tygodni zamur 2g dziennie w dwóch dawkach w czwartym tygodniu dołącza tynidazol przez 3 dni 2g w dwóch dawkach 7 dni przerwy i znów 3 dni, i po zamurze 6 dni sumamed 500mg dziennie.
To leczenie skończę za jakiś miesiąc po czym w styczniu mam zrobić test ellisa i przyjść do pana doktora w czerwcu.
Nie znam się być może to leczenie jest ok, i tak jestem mu wdzięczna że zdiagnozował boreliozę, ale martwi mnie brak jakichkolwiek informacj,np czy to normalne że czuję się strasznie źle podczas tego leczenia,
i że bolą mnie miejsca które do tej pory mi nie dokuczały, czy depresja może wynikać z leczenia i dziesiątki innych dolegliwości. Czy to po prostu zbieg okoliczności i powinnam zgłosić się np, do kardiologa kiedy kołacze mi serce itd. Dziś wzięłam 3 dawkę tinidazolu , dokucza mi depresja , na skórze wyskoczyły mi delikatne ciemne plamy i do kogo ja mam z tym iść jak wizyta jest w czerwcu ? Nie wiem może to trzeba przeczekać i wszystko jest ok, czytałam FAQ i wszystkie możliwe artykuły ale w odniesieni do rzeczywistości nie wiem jak mogłabym to wykorzystać. Jestem z Łodzi może znacie tu jakiegoś fajnego lekarza?

