Kochana Lula Lu, Ciesze sie, ze nie ryczysz i wrocil dobry nastroj. Nie lubie jak komus smutno...
Piszesz, ze te "swinswa" nie lubia tlenu, wysokiej temp. A nie wiesz czy nie lubia niskiej temp. Bo ja pamietam jak jeszcze przed rozpoczeciem leczenia chodzilam na kriokomore. I po trzech, czterech wizytach czulam sie nawet gorzej ale pozniej juz bylo coraz lepiej i tak doszlam do osmiu wizyt i...po dziewiatej tak mi wywalily wezly chlonne za uszami, ze lekarka tam na miejscu powiedziala ze to nie wezly tylko swinka i powiedziala ze ze swinka nie mozna wchodzic. Ale inny lekarz w przychodni powiedzial, ze to wezly. Wiec przerwalam i juz nie wrocilam, bo sama nie wiedzialm co to jest. Ale teraz tak sobie kombinuje czy tak...na poczatku moze to byl herx to ze sie czulam gorzej a pozniej jak juz organizm na calego zaczal walczyc bo to ma na celu wlasnie kriokomora to mi wywalilo te wezly. I moze powinnam nie przerywac tylko chodzic dalej i...moze bym je zalatwila !!! Oj moze , moze...sama nie wiem czy nie wpadlam na szalony pomysl ale cos chyba w tym jest...tylko nie wiem czy glupiego czy madrego...? Napisz co myslisz o tym. Jak bede za dwa tygodnie u lekarza to sie spytam czy w czasie antybiotykoterapi mozna chodzic na krio i czy jesli wywala wezly to czy mozna dalej chodzic, bo przy swince wiadomo nie mozna bo nie mozna przeziebic swini ale to byly ewidentnie wezly bo po jednym dniu mi zaczelo malec i po trzech nie bylo sladu tylko bola tak jak bolaly...no ale bolaly mnie juz od kiedy prawie zaczely sie dolegliwosci stawowe...
Oj pisze strasznie moze niezrozumiale ale chyba mnie olsnilo...musze ochlonac.
Odpisz co myslisz o tym.

