Cóz mogę napisać.
Leczenie zaczęłam dopiero 4 tygodnie temu .Jestem na doxy 600 mg na dobę. Dopiero uczę się o tym paskudnym krętku i nie bardzo wiem co robić dalej. Mam skierowania na kilka oddziałów szpitalnych m.in. neurologię , reumatologię i oczywiście zakaźny.
Wracając do sedna.
Od lat ciągle chorowałam to na stawy , to znowu inne dziwne infekcje bakteryjne ( na które nie działały normalne dawki antybiotyków a w zasadzie większośc była nieskuteczna( poza wupróbowaną przez lekarzy- metodą prób i błędów amoksycykliną i doksycyklinę w dawkach np. amoxyc 1g, 3Xdziennie, podejrzenia zapalenia płuc, ostrej anginy bez czopów i inne ), dermatologiczne (1,5 roku leczenie) i tak ciągle coś od psychiatry, przez endokrynologów(potworne poty), otolaryngologów, aż w końcu skończyło się (przeszło 3 lata temu) na neurologach i neurochirurgach( zaburzenia równowagi , kurcze,skoki cisnienie itp.)Przeszłam wszystkie możliwe badania oprócz SPECTA- wyniki dobre poza MR kręgosłupa- wykryta wówczas przeze mnie przepuklina kręgów szyjnych (wielokrotne konsultacje w całej Polsce- każdy specjalista podawał inną prawdopodobną przyczynę w/w zaburzeń ale żadne leki nie były skuteczne. O przewlekłym chronicznym zmęczeniu, zaburzeniach snu i bólu nie wspominam.
Mój stan zdrowia pogorszył się bardzo w maju tego roku- właściwie już bez przerw ciągle coś mi dolegało jak nie stawy to korzonki, problemy z pęcherzem, podejrzenia zapal. kłębuszków nerkowych i wiele innych ale zaburzenia równowagi ,bóle głowy, które znowu powróciły i towarzyszące temu trwając od 2 tygodni stany podgorączkowe skłoniły mnie do dalszych poszukiwań .Byłam tak potwornie zmęczona, że miałam wrazenie,że nie obudzę się na drugi dzień(czułam,że dzieje się ze mną coś bardzo złego i starałam się przygotowac na to męża ale jednocześnie porobiłam badania krwi- morfol. biochemia wszystkie profile- wyniki super.)Lekarka twierdził ,że czasem organizm tak ma i żeby nie robić dalszych badań bo się zestresuję. Nie posłuchałam i nie poddałam się ,leżąc w łóżku jeszcze raz wpisałam w google zaburzenia równowagi i wyskoczyło coś o boreliozie. I wtedy przypomniałam sobie ilość moich bliskich spotkań z kleszczami- wielokrotnie od 1990 r. Weszłam na stronę SCHNB. I po przeczytaniu objawów i kilku historii chorych na BB....a zwłaszcza historii Marceliny oniemiałam bo to jakbym czytała o sobie.Tylko u mnie zaczęło się na studiach a nie w liceum. Poszłam do najbliższego laboratorium,( nie miałam siły iśc gdzieś dalej- 50 m od domu) na badanie krwi Test Elisa ( wykonałam w obu klasach, mając świadomośc,że jest najmniej wiarygodny) wyszedł pozytywnie tylko w klasie IGM- 46. No I Zaczęłam być leczona przez internistkę,(która podejrzewała jak się domyślacie świeżą infekcję przepisała doxycykliną w w/w dawce)
. W trakcie antybiotykoterapii wykonałam w laboratorium Synevo test western –blot wyniki mam słabo – dodatnie właściwie negatywne w klasie IGG( tylko jeden pr-P17) A w klasie IGM wynik dodatni ( silnie dodatni w P-25,OspC i słabo dodatni w P-31OspA). Moja internistka i neurolog podejrzewają neuroboreliozę, - internistka dzwoniła do mnie dzisiaj- wie, że powinnam mieć podany metronidazol( na cysty) ale obawia się dalszego leczenia. .Ma doświadczenie tylko przy boreliozie w której występował rumień i nie było az tylu innych objawów. Ciągle z kimś konsultuje mój przypadek( i raz chce przedłużać antybiotykoterapię do 6 tygodni (miałabym zacząć od jutra )plus podać metronidazol, raz wysyła mnie na zakaźny gdzie chca pobierać płyny mózgowo-rdzeniowe. Doradżcie co robić bo ja już sama nie wiem. Fakt W 1 tyg antybiotykoterapii gorączka zaczęła powolutku spadać(z 37,8 ale nigdy nie zeszła poniżej 36,8 i czułam się zdecydowanie lepiej- głównie powrót energii i sił ale w drugim tygodniu moje samopoczucie zaczęło się stopniowo pogarszć- właściwie 2 tydzień to był horror jakbym miała wszystkie choroby z przed lat na raz ( raz jedna raz druga choroba na przemian w ciągu jednego dnia i tak z tydzięń może 10 dni) ale nie byłam już tak potwornie zmęczona .Ten obecny 4 tydzień jest super – minęły zaburzenia równowagi, jestem zmęczona ale jest zdecydowana poprawa tylko temperatura codziennie wyższa( wzrasta po dwie kreseczki – na razie tylko 37,2 albo 37,4) Doradźcie co robić dalej kłaśc się na zakaźny? Konsultowałam się z zakaźnikiem przyszpitalnym, prywatnie oczywiście:-) (prośba mojej internistki) kazał natychmiast odstawić doxycyklinę ( boi się tego leku- ma jakieś złe doświadczenia) a zakaźnicy i neurolodzy chcą badać płyny mózgowo - rdzeniowe czemu sprzeciwia się internistka. A przecież to badanie(obarczone w końcu jakimś ryzykiem) może być zupełnie niepotrzebne- wyniki mogą być ujemne zwłaszcza po 4 tyg leczeniu. Wykonałam kontrolną morfologię i próby wątrobowe- wyniki jutro.
Zamierzam tez zrobić PCR rt na BB i koinfekcje tylko czy po antybiotykoterapii czy lepiej później? Od ilości nowych informacji mam straszny mętlik w głowie i nie wiem co robić dalej. Jest lepiej ale nie czuję się w stanie na razie pracować ani w domu, ani w pracy. Proszę poradźcie co dalej. Bo rodzina ( mąż, matka) i lekarka strasznie panikują. Ja mam się uczyć o BB i mówić co robić dalej a sama już nie wiem.
Poszukuję kontaktu z kimś chorym na BB z Torunia – moje miejsce zamieszkania.

