kotfryc - tak sobie obiecałam - mimo WB ujemnego będę dzwonić do lekarza zajmującego się boreliozą i prawdopodobnie zrobię test PCR. Na papierku rodzicom i otoczeniu łatwiej uwierzyć, niż wysłuchiwać mojej historii, że często testy są fałyszwe, a ja miałam rumień, więc to jednoznaczne itd. Lepiej pokazać wynik i zamknąć buzie wszystkim.
Z rodzicami miałam bardzo trudną przeprawę, posłuchali kilku lekarzy, którzy zasugerowali mi nerwicę i traktowali mnie jak czubka, że wszystko sobie wymyślam, żeby nie chodzić do szkoły (a przecież to klasa maturalna, w tym roku zdaję maturę, przez chorobę nie było mnie 2 miesiące...) Nasłuchałam się od lekarzy, od rodziców; nie dość, że samej ze sobą było mi ciężko, nie miałam żadnego wsparcia. Dopiero któregoś dnia mama wysłuchała mnie do końca. Powiedziałam jej o rumieniu, o samopoczuciu - alleluja! Uwierzyła! Teraz czekamy niejako wspólnie na test, a potem dzwonimy do lekarza. Ona się łudzi, że to nie borelioza i nadal próbuje mi to czasem wmówić, ale staram się na nowo jej wszystko tłumaczyć. Wiadomo, rodzice nie chcą, żeby ich dziecko było chore-może dlatego zwyczajnie nie dopuszczają tej myśli do siebie?
Ja zaczęłam brać swego czasu jakieś antydepresanty, bo sama już nie wiedziałam, co się ze mną dzieje, też przez chwilę wierzyłam lekarzom - bo przecież skąd nagle kłopoty ze snem, ciągły płacz, nerwica, depresja? Strasznie ciężki okres to był. Teraz całkiem je odstawiłam, i co? I jest STO RAZY LEPIEJ niż z nimi. Bo mam spokój wewnętrzny i wsparcie rodziny.

A potem doczytałam, że borelioza bardzo wpływa na psychikę...
Boję się, że to jakaś choroba układowa, autoimmunologiczna, sm...Ale wszystko zaczęło się 10 dni po zauważonym rumieniu, to chyba nie przypadek...?
Bardzo dziękuję za ciepłe słowa. Mam nadzieję, że pokonam tę przeszkodę! Ostatnie 3 miesiące bardzo wiele mnie nauczyły - borelioza, wróg, ale moje życie i podejście zmienił także pozytywnie. Teraz tylko jak najszybciej leczenie, wiem, że każdy dzień oddala mnie od pełnego sukcesu...
Pozdrawiam.

PS Widzę kota na Twoim ramieniu? Magiczne zwierzęta.
