Ustna jakoś poszła... 85%. Zostały dwie matury i kończę tę udrękę. Egzaminy wypadły w miarę, choć miałam nadzieję na lepsze wyniki, mam nadzieję, że gdzieś się dostanę. Moja pamięć jednak dostała w kość, moje zdolności do skupienia też... Od tygodnia biorę Azitro i Flumycon 200 mg na grzyba, mam dość wiecznych bóli, nerwicy, teraz spać nie mogę, bo strasznie chce mi się wymiotować... Nie chcę już dłużej truć organizmu lekami, bo czuję, że nie wytrzymuję, że powinnam przestać, ale borelioza wciąż we mnie siedzi, mam stos objawów. Przez zimę czułam się naprawdę dobrze, a chyba przedmaturalny stres i ogrom nauki wywołał masę dolegliwości i pogorszenie. Płakać mi się chce. Mam dość. Cholernego bólu kolana, brzucha, zawrotów głowy, lęków, problemów z pamięcią, niemożności zaśnięcia, osłabienia, tłumaczenia znajomym dlaczego czuję się tak źle, ale i dość tony lekarstw (ostatnio nawet zemdlałam...) i lekarzy patrzących na mnie jak na dziwadło.
Wyć mi się chce...
I łeb mi pęka.

Co ja mam robić, może spróbować ziół?
Już nie pamiętam jak to jest żyć bez lęku i objawów...
Ciągle wmawiam sobie, że to tylko borelioza i dam radę, a potem ona znów kładzie mnie na łopatki.