Dziękuję Lula Lu

Cokolwiek by to było, boli i boli, mnie raczej zmartwił fakt, że po alkoholu, bo to podobno niedobrze wróży. Ale według pani doktor są zupełnie niewyczuwalne... Może to faktycznie mięśnie? ;O Bo bolą przy ruchach ręką, kiedy np. przyciskam ją mocno do ciała... Mam nadzieję, że wyniki krwi też będą ok.

Co do matury: nie było łatwo pochłaniać wiedzę godzinami i jednocześnie walczyć ze herxami i problemami z pamięcią...

Ale dałam z siebie wszystko i mam nadzieję, że się uda. Marzę o psychologii na Uniwersytecie Warszawskim...
Trochę się rozpiszę...

Mam ochotę
Wcześniej myślałam, że zostanę zaciekłą ekonomistką, będę siedzieć przy biurku i liczyć procenty w banku... Ale borelioza zrobiła ze mnie w pewnym momencie osobą pozbawioną zdrowego rozsądku, osobę przerażoną, która straciła spokój duszy i stanęła nad przepaścią. Wtedy to bardzo pomogła mi pewna bardzo miła pani psycholog, pokazała mi rzeczy, których nie dostrzegałam, uświadomiła, że nie takie są moje marzenia, że planuję przyszłość tylko po to, by zadowolić rodzinę, by mieć pieniądze. Gdyby nie ona, zapewne faktycznie siedziałabym przy tym cholernym biurku, a każdy mój dzień wyglądałby tak samo. Pojęłam, jak ważne jest spełnianie własnych marzeń. Ci, którzy mnie znają, mają mnie za gadułę i osobę bardzo towarzyską. Prawda, kocham rozmawiać z ludźmi.

Uświadomiłam sobie, że skoro kocham rozmawiać, a także i pragnę dobra innych...Zawód psychologa jest dla mnie stworzony. Pragnę pomóc innym, może nawet tak, jak pomogła mi moja pani psycholog? Może sprawię, że zrozumieją coś ważnego? Tak bardzo tego pragnę! Mimo że Warszawa jest droga i niewielu moich znajomych w ogóle myśli o wyborze tego miasta, spróbuję... Jeśli się dostanę, nie zrezygnuję i wybiorę właśnie ją. Będę walczyć.
