Moje problemy ze zdrowiem rozpoczely sie na poczatku zeszlego roku. Wyladowalem w szpitalu z objawami plamicy Schönleina-Henocha (http://pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_Sc ... na-Henocha). Objawy utrzymywalay sie przez ok. 3 miesiace ( w tym czasie bralem sterydy). Nastepnie przez kilka miesiecy mialem spokoj.
Nastepnie gdzies w okolicach pazdziernika pojawilo sie zle samopoczucie (ciezko to dokladnie okreslic - jakis negatywny psychowizyczny stan - cos pomiedzy kacem, a przeziebieniem, chociaz troche sie od nich rozniace), ktory utrzymywal sie przez dlugi czas - kilka tygodni (czasem bardziej, czasem mnie nasilone), do tego zwykle ze stanem podgoraczkowym (ewentualnie czasem zanizona temperatura). Zglosilem sie do lekarza . Zrobil mi podstawowe badanie krwi i moczu, na ktorych nic nie wyszlo, kazal lykac magnez.
Samopoczucie pozostalo raczej bez zmian (byly lepsze i gorsze dni), pojawil mi sie bol, zlokalizowany w okolicach nerek (czasem obie strony, czasem jedna), i tak przez jakis tydzien, moze 2. Dostalem skierowanie na usg. Zanim do niego doszlo, bo w zasadzie minal, usg wyszlo bardzo dobrze.
Zle samopoczucie nadal trwalo, ciagly stan podgoraczkowy, do tego zaczalem miec charakterystyczne bole krzyza - kregoslup mocno mnie bolal, tylko gdy kladlem sie prosto na plecach, i zwykle po paru minutach to mijalo, poza tym przy siedzeniu czy schylaniu nie bolalo.
Jakos na wiosne moze w marcu, dostalem mocnej przeczulicy skory na lewym boku. Lekarka powiedziala, ze to polpasiec i dostalem leki przeciwwirusowe, po paru dniach jednak zadne krostki mi nie wyszly, wiec lek odstawilem, przeczulica trwala lacznie moze kolo tygodnia. Oporcz tego mialem zrobione podstawowe badania krwi, ktore wyszly bez zmian. Dostalem zalecienie na magnez i kompleks witamin.
W kwietniu zauwazylem, ze czesto drza mi dlonie. Pozniej okazalo sie, ze to nie tylko dlonie, tylko caly jestem taki rozedrgany, ale na dloniach najbardziej widac - sa to drgania o wysokiej czestotliwosci, ktore najabardziej widoczne sa przy lekkim napieciu miesni. Praktycznie zawsze jak wystawie prosto dlon, trzymam telefon czy sztucce to da sie to odczuc.
Oporcz tego jestem bardzo oslabiony, wiecznie zmeczony, ostatnio sie to chyba jeszcze nasililo.
W maju pojawilo mi sie cos takiego, jakby dretwienie lewego policzka - nie do konca jest to dretwienie, takie dziwne czucie, mrowienie. Poszedlem dp neurologa. Ten wyslal mnie na eeg - wynik bez zadnych zmian. Oczywiscie do czasu badania, to czucie mi zeszlo. Niestety pojawilo sie pare dni pozniej, wraz z podobnym uczuciem wewnatrz lewego ucha - lekko jakby przytkane - no cos tez z czuciem.
Od jakiegos miesiaca czesto miewam tez otepienia, siedze w pracy, ktos mi cos tlumaczy, a do mnie to ledwo dociera, nie jestem w stanie prowadzic, bo nie panuje nad rzeczywistoscia. Mam uczucie mgly w glowie, odlatuje. W najwiekszych napadach zapominam slow.
Stany podgoraczkowe, ktore wydawaly sie przez jakis czas ustapic, niedawnoi znow sie pojawily (tzn nie mam pewnosci ze wczesniej ustapily, ale nie czulem sie tak, zeby prawdzac temperature).
2 tygodnie temu zlapalem jakas infekcje grypopodobna (epidemia w okolicy), co jednak charakterystyczne w pojawil mi sie mocny bol kregoslupa, wzmocnily swa czestotliwosc i sile pojawiajace sie do tej pory co jakis czas bole jader, a takze zaczelo mnie bolec lewe oko, przy calkowitym patrzeniu w bok (przeszlo po ok tygodniu).
Gdy wydawalo sie, ze infekcja puscila, udalem sie do urologa. Ten powiedzial mi, ze wykrywa jakis stan zapalny w okolicach jader - przepisal mi doxycykline.
Tego samego dnia bylem tez u neurologa, ktory powiedzial, ze nie wie co mi jest. Powiedzial, ze na RMI mnie wyslac nie moze, bo "nie ma pan objawow neurologicznych" (wspomnialem o drzeniach miesni, powracajacym co jakis czas policzku, czyms w rodzaju przytykania, gorszego odbierania bodzcow przez lewe ucho, a takze przeczulicy, ktora drugi raz pojawila sie w tym samym miejscu - lewy bok). Powiedziala, ze jedyne co jej przychodzi do glowy to borelioza, jednak ona mi nie moze wypisac na to badan, tylko da mi informacje do lekarza kierujacego (u ktorego bylem kilka dni wczesniej i powiedzial mi, ze nie ma podstaw aby mi wypisac badania na borelioze). Podczas weekendu przeczulica przeniosla sie na lewa reke na calej dlugosci (najmocniej odczuwalna na kciuku), a nastepnego dnia rowniez na prawa reke - polowe dloni mialem jak poparzona.
Doxy zaczalem brac w piatek, nastepnie zaczalem czytac co nieco o testach na borelioze i uznalem, ze skoro mam taki antybiotyk, to moge sobie dolozyc citrosept, zeby wzmocnic skutecznosc testow. Zazylem go 2 razy w sobote, a w nocy juz obudzilem sie z goraczka. goraczka utrzymywala sie przez 2 dni, dopoki nie odstawilem citroseptu.
Teraz prosze Was o wszelkie podpowiedzi, na temat diagnozy, Co to moze byc? SM? borelioza (nic mi nie wiadomo o ugyzieniu kleszcza)? jakies inne bakterie? kandydoza? Jakie badania wykonac? Co moze oznaczac taka reakcja na citrosept (w polaczeniu z doxy, nie wiem jak dziala sam, przy samej doxy nie mam goraczki)?

