Szczęście w nieszcześciu?

Czyli o tym, jak przebiega nasze leczenie Tutaj możecie spisywać swoje historie

Szczęście w nieszcześciu?

Postprzez Alicja » Pią Maj 06, 2011 8:57 pm

Witam.

Chciałabym podzielić się z Wami moją historią. Otóż pod koniec kwietnia ugryzł mnie kleszcz - to raczej oczywisty początek. Był w dość widocznym miejscu na nodze i szybko go zauważyłam, jestem pewna, że nie przesiedział w mojej skórze 24 godzin. Był bardzo mały, dokładniej rzecz biorąc o taki:

Image

[Powyżej: zdjęcie mniej więcej 1:1, poniżej w znacznym powiększeniu]

Jak każdy trochę się naoglądałam i nasłuchałam na temat kleszczy i spanikowałam - żeby go nie zdusić, żeby wyrwać. Jednak zdecydowałam się pójść do przychodni i nie wiem czy to nie był przypadkiem mój błąd. Pani go czymś nasączyła, nie mam pewności dokładnie czym, ale wydawało mi się, ze wie co robi. Słyszałam tylko, że kleszcza nie wolno natłuszczać. W każdym razie pani udało się go elegancko wyciągnąć, pokazała mi go i wyrzuciła (powinnam go zachować, nawet czytałam by na wszelki wypadek zostawić, ale jakoś nie przyszło mi to wówczas do głowy). Miejsce ugryzienia przypominało, ślad po ugryzieniu komara. Zadowolona, że postąpiłam właściwie i całkiem uspokojona wróciłam do codziennego życia.

W tym czasie kilka razy zabolała mnie ta noga, ale myślałam, że może stawy. Z resztą kiedy co człowieka nie strzyka. Jednak ponad tydzień później czułam się niezwykle fatalnie, bolała mnie głowa, dzwoniło mi w uszach, miałam problemy z koncentracją i myśleniem. Do tego wszystkiego dostałam wysokiej gorączki, która przeszła dopiero po dwóch tabletkach. Zdziwiło mnie to, gdyż zazwyczaj nie choruję na grypę, a jeśli już to nie mam aż takiej wysokiej gorączki. Następnego dnia obudziłam się jak nowo narodzona i wówczas przypomniałam sobie o owym kleszczu. Na nodze w miejscu ugryzienia pojawiło się zaczerwienienie.
Zaczęłam czytać i oczywiście były różne opinie, że przejdzie, że reakcja alergiczna skóry i w końcu: że borelioza. W ciągu trzech dni obserwacji urosło o tak:

Image

[Zdjęcia z linijką bo gdzieś przeczytałam, że można się martwić przy wielkości zaczerwienienia powyzej 5 cm. Ponadto nigdzie nie znalazłam jak to szybko może się rozwijać. Mnie przybywało ok cm/doba]

No i dostałam antybiotyk na 3 tygodnie. Zaczerwienienie już praktycznie zniknęło. Pojawia się najczęściej jak jest mi zimno. Nurtuje mnie jednak kilka pytań: po pierwsze lekarz powiedział, że nie wiadomo czy to do końca borelioza, bo powinien być taki jaśniejszy środek. W internecie jest wiele zdjęć, moje zaczerwienienie rzeczywiście jest trochę inne.
Po drugie - czytałam, że kleszcz musi być w ciele 24 godziny i dopiero wówczas istnieje ryzyko zakażenia. Ja mam tą pewność, że był krócej i zastanawiam się, czy błędem nie było nasączanie go czymś przed wyjęciem. Słyszałam, że kleszcz może zwymiotować.
Po trzecie co z przenoszeniem choroby. Słyszałam, że zarazić można się jedynie przy transplantacji lub przetaczaniu krwi, czyli raczej nie będę honorowym dawcą, ale czy można zarazić się przez inny kontakt, albo czy matka może zarazić płód?
I na koniec, ale chyba najważniejsze: jak po tych trzech tygodniach kuracji mogę się przekonać czy jestem zdrowa. Słyszałam, że żaden test nie daje 100% gwarancji, jednak mimo wszystko po tym co przeczytałam o powikłaniach chciałabym mieć pewność.

Pozdrawiam,
Alicja.
Alicja
 
Posty: 1
Rejestracja: Śro Maj 04, 2011 2:12 pm

Re: Szczęście w nieszcześciu?

Postprzez Prezes Fundacji » Sob Maj 07, 2011 11:59 pm

Alicjo, zacznij od zapoznania się z Odkleszczowym abecadłem:

odkleszczowe-abc-f4.html

Masz szczęście, bo miałaś rumień. Doczytaj, aby to było trwałe szczęście ;)
Fundacja BARTEK na Rzecz Osób z Boreliozą i Innymi Chorobami Odkleszczowymi: http://www.fundacja-bartek.pl
Prezes Fundacji
 
Posty: 318
Rejestracja: Wto Wrz 15, 2009 1:07 pm


Wróć do Co u nas?

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości