przez ankor » Pon Cze 20, 2011 11:46 pm
Witaj Dani !
No więc biorę od początku unidox - najpierw 2x100mg (leczenie zakaźników 4 tyg.) - zdychałam jak pies i miałam koszmarne zawroty głowy, ale przetrwałam. W lutym nic ale czułam sie coraz gorzej więc trafiłam do dr PK i też zapisał unidox bo ponoć najlepszy więc od marca do poł. maja brałam 2x300mg + flucofast (pgrzyb.) - przez ostatnie 3 tyg. tego zestawu było nawet dobrze, ale dr zarządził kontynuację leczenia i od poł. maja nowu unidox 2x400mg + 3x25 kropli Citroseptu (ponoć rozbija cysty). Na tym zestawie wróciły koszmarne zawroty głowy, zaburzenia widzenia, drętwienia rąk, ust, drżenia mięśni, duszności i nie wiem co jeszcze. Myślałam, że umrę, że rano się nie obudzę. Po 2 tyg. tego kołowrota doktor kazał odstawić citrosept - trochę zelżały te dolegliwości ale różowo nie jest. Wg doktora to herxy, ale jakoś mam wątpliwości, bo czy herx trwa wiecznie i nie przechodzi ? Jeśli tak to moje 5 msc. leczenia to nic innego jak jeden wielki herx objawiający się ciągłą huśtawką w głowie, falowaniem obrazu przed oczami i balansowaniem na granicy omdlenia z krótkimi okresami poprawy kiedy łapię garściami życie i cieszę się jak dziecko każdą chwilą, bo nie wiem czy następnego dnia będzie się jeszcze z czego cieszyć.
Przebadałam się bardzo gruntownie szukając innych źródeł mojego fatalnego stanu - niemal wszystko - głowę, hormony, błędnik i niby nic nie odbiega od normy, tylko, czuję sie fatalnie i tracę po woli wiarę, że to nie ma końca.
Z dr. PK nie ma dyskusji - jak go kiedyś zapytałam, czy ten unidox mnie po prostu nie truje wypalił, że jak mi się nie podoba jego leczenie to droga wolna... więc na razie nie pytam dlaczego nie daje nic innego tylko ten unidox. Ale wątpliwości mam coraz większe i chętnie by to leczenie zweryfikowała u innego speca od boreliozy tylko nie bardzo znam innego lekarza w W-wie...
Sorry że tak sie tu rozpisałam, ale mam dziś chyba zły dzień ...
pozdrawiam ciepło, An