PW poszło

Teraz się nie leczę, teraz łykam tylko suplementy i czekam przepisowe tygodnie bez abaxów, żeby zrobić kontrolne badania, czy ta cała kuracja dała jakieś efekty.
A właściwie to zbieram informacje na temat źródeł żołądkowych (plus dwunastnica) objawów, które mi wcale nie przeszły... Co ciekawe, kiedy łykałam wiosną różne abaxy z powodu rozległego zapalenia oskrzeli (z rtg internistka wyczytała nawet zapalenie płuc

), bóle brzucha mi przeszły. Nic z tego nie rozumiem, bo wcześniej pan od gastroskopii mówił, że mam zapalenie błony śluzowej żołądka - poantybiotykowe! A zaraz potem dostałam abaxy na wybicie HP i zanim minęły dwa miesiące kolejne abaxy... I ostatnio, kiedy znowu się skarżyłam na bóle pod żebrami, od ręki dostałam receptę na kolejne abaxy

Ale nawet ich nie wykupiłam, bo nie mam problemów jelitowych, żadnej biegunki czy tp. Za to jak miałam biegunkę, to ta sama internistka olała mnie równo i nie zrobiła z tym kompletnie nic.
Nie rozumiem jak to jest, abaxy są szkodliwe i nie wolno nimi szafować (w bb), a mimo to mam łykać kolejną porcję abaxów z powodu czegoś, czego dla odmiany nie mam. To chyba nie jest normalne?
W przyszłym tygodniu jestem zapisana do gastrologa, może on coś wymyśli... albo wybada? Już nie mogę patrzeć na siemię lniane, lekką dietę, te wszystkie zupki przecierane, niemowlęce pulpeciki i duszone jabłuszka

Ja chcę placków ziemniaczanych z frytkami, z musztardą i chrzanem, i popić to wszystko kawą!