Póki co WB – negatywny, R-PCR w Poznaniu – negatywny, natomiast pozytywnie wyszedł test na koinfekcje.
A dokładniej: Jersinioza +145j. (Elisa IgG), Mykoplazmowy +14 NTU/ml (Elisa IgG), Bartoneloza +64 (OIF B. Henselae IgG). W grudniu mam zamiar zrobić test Borrelia-LTT w Krakowie.
Nie pamiętam bym miał kiedykolwiek rumień, jednakże mieszkałem na wsi, przy terenie zadrzewionym i nie jeden raz zwierzętom kleszcze wyciągałem, także szanse są stosunkowo duże, że noszę to paskudztwo w sobie lata.
Co do głównych objawów (ciągnących się jakieś 3 lata), to występują przede wszystkim bóle stawowe, kości piszczelowych jak i kręgosłupa (odcinek lędźwiowo-krzyżowy), zdarzają się osłabione nogi, drgania mięśni, parestezje - wrażenia kłucia czy to nóg, czy nadgarstków, czy delikatnie nawet twarzy. Od jakiegoś czasu towarzyszą mi szumy uszne, wzrok się pogorszył. Zdarzają mi się problemy z koncentracją, przypominaniem czy wyszukiwaniem słów.
Robiony w tym roku RM głowy nie wykazał zmian patologicznych (obawiałem się SM), wcześniej robiono RM kręgosłupa (odcinek lędźwiowo-krzyżowy) , również nie znaleziono nic, co by wskazywało na przyczynę dolegliwości. Wizyty i badania u neurologa jak i neurochirurga kończyły się sugestiami, że to nerwica i przepisywaniem leków antydepresyjnych.
Czytając jakimś sposobem trafiłem na artykuły i wątki dotyczące Boreliozy, no i tym tropem idąc zacząłem robić wspomniane wyżej badania w tym kierunku.
Diagnozy jednoznacznej jeszcze nie ma, ale zastanawiam się, a nawet mogę napisać, że ułożyłem sobie „program walki” z tym obcymi. (w oparciu o to co udało mi się przeczytać)
Nie ulega wątpliwości, że najlepszym „lekarstwem” byłby tutaj nasz własny system odpornościowy. Jednakże z tego co można wyczytać, nie radzi sobie on z krętkami a po drugie, jest przez nie oszukiwany (cysty). Z drugiej strony, praktycznie u każdego z nas choroba rozwija się inaczej, inne objawy nas dopadają. Przypuszczalnie też, wielu ludzi przechodzi z tą chorobą całe swoje życie, z mniejszymi bądź większymi dolegliwościami. Co tylko utwierdza w przekonaniu, że to nasz system odpornościowy powinien być naszą najważniejszą bronią.
Jako pierwszy punkt programu postawiłem sobie wzmocnienie własnego systemu immunologicznego, poprzez oczyszczanie (z toksyn) i dostarczanie swojemu organizmowi niezbędnych składników odżywczych, mineralnych i witamin.
Ten proces który już rozpocząłem opiera się na zasadach promowanych przez „Biosłone”:
Miksturze Oczyszczającej
http://www.bioslone.pl/oczyszczanie/mikstura
Koktajlu Błonnikowym
http://www.bioslone.pl/odzywianie/koktajl
Diecie prozdrowotnej
http://www.bioslone.pl/odzywianie/dieta-prozdrowotna
O ile z miksturą i koktajlem (który jest moją kolacją) sobie już radzę, o tyle dieta prozdrowotna to dla mnie duże wyzwanie, jako że gotować specjalnie nie potrafię, ale ciągle się uczę
Wzmocnienie i oczyszczanie organizmu to jedno i być może na długo tylko przy zasadach promowanych przez Biosłone bym został, obawiam się jednak większego spustoszenia poczynionego przez krętki, spróbuję więc je również atakować.
W tym celu, na ten moment stosuję Lyme Essence Oil
Przepis (forum Gazety.pl): http://goo.gl/ocptl
Po ponad miesięcznym nacieraniu się tym olejkiem, po prawie pięciu miesiącach stosowania mikstury oraz około dwu miesięcznym okresie, od kiedy to „szaleję z koktajlem” i zmieniłem sposób odżywiania, muszę przyznać, że skutki odczuwam. Co prawda nie miałem nigdy wielkich problemów z brakiem energii, ale zdecydowanie mam jej więcej (dodam, że kawę praktycznie odstawiłem). Ostatnimi czasy bóle stawowe osłabły, tzn istnieją ale mniej doskwierają, są jakby bardziej „tępe” co szczególnie odczuwane jest w kolanach. Mogę dłużej usiedzieć w jednej pozycji, nie obawiając się co będzie jak już wstanę. No i nie pamiętam, kiedy miałem ostatnio odczucie osłabionych nóg. Bieganie jest wciąż dla mnie problemem, ale i tutaj zdaje się być odrobinę lepiej.
Na ten moment, zostaję przy tym co wyżej, przygotowuję się jednak do przeprowadzenia ostrzejszego ataku. Przy czym, będzie się on opierał głównie na ziołach z protokołu Buhnera.
Na temat protokołu rozpisywać się nie będę, bo chyba wszyscy coś o nim wiedzą, osobiście jestem w trakcie czytania książki. Na część ziół czekam, wspomnę tutaj o Panu Bogdanie (użytkownik tego forum – gumppek) u którego zaopatrzyłem się w Rdestowiec Japoński jak i Korzenie Szczeci, o którym to napisał bardzo ciekawy artykuł na tym forum. Ziołą te stanowią też składniki zestawu Buhnera. Gdyby ktoś był zainteresowany ziołami, bardzo polecam skontaktować się z Panem Bogdanem.
Myślę, że Melisa z Citroseptem posłużą mi do rozbijania cyst, zastanawiam się jednak jeszcze nad ilościami.
Dlaczego nie nastawiam się na antybiotyki?
Po pierwsze, w przypadku Boreliozy zażywać je trzeba przez bardzo długi okres, najprawdopodobniej organizm będzie przez nie wyjałowiony, jak można wyczytać, nasza własna odporność będzie bardzo osłabiona. Jeśli dobrze rozumiem, po odstawieniu antybiotyków możemy być „łatwi” dla do tej pory niegroźnym nam drobnoustrojom.
Antybiotyki traktuję jako ostatnią deskę ratunku i dopiero gdy mój program zawiedzie, wtedy zastanowię się nad nimi.
Dodam tylko, że na wiosnę zamierzam kupić rower, w końcu ruch jest podobno immunostymulujący. No i co najważniejsze, pielęgnować będę optymizm i wiarę w wyzdrowienie... i wszystkim tutaj też tego zdrowia życzę.
Osobiście polecam zajrzeć na forum Biosłone, choć ostrzegam, piszący tam są nastawieni "anty" w stosunku do medycyny, znalazłem tam jednak wiele ciekawych informacji.
http://www.bioslone.pl/forum/

